TRZY MIŁOŚCI
"Sonnenberg"; Krzysztof Varga; Wydawnictwo Czarne 2018, s. 480

Anna Król

„Nie zaczynam poważnie myśleć o swojej powieści, dopóki nie zapiszę pierwszego zdania. Ono jest jak zapłon, jak przekręcenie kluczyka w stacyjce. Można godzinami siedzieć w samochodzie, ale jazda zaczyna się dopiero od przekręcenia kluczyka” – mówi Krzysztof Varga o swoim warsztacie pisarskim. I rzeczywiście – pierwsze zdania w jego powieściach rzadko zawodzą – to efektowne literackie perełki i odważne otwarcia. Tak jest również w przypadku powieści Sonnenberg: „Po seksie zawsze czułem bezbrzeżny smutek. Spełnienie w pewnym sensie oznaczało rozpacz…” – pierwsze zdanie w najnowszej książce Vargi jest nie tylko atrakcyjnym początkiem, ale i doskonałą antycypacją dalszego ciągu. Bo Sonnenberg to książka o niespełnionych miłościach, uczuciach, które częściej niż szczęście wywołują rozpacz.

Słoneczne wzgórze i ulice Zuglo

Budapeszt oglądany z perspektywy Google maps przypomina kropelkę wody rozbryzganą na powierzchni. Kałużę o lekko postrzępionych brzegach. Niczego nie obiecuje i niczego nie zapowiada. Taki też jest Budapeszt Ándrasa i Vargi. Ani piękny, ani turystyczny. Wszystko jest w nim zwyczajne, a jednak trochę magiczne – zapamiętana z dzieciństwa dzielnica Zuglo, nędzne sklepiki z ulicy Dob, plac Naphegy, autobus linii 178. Oczami Ándrasa oglądamy Budapeszt opisywany z uczuciem większym niż związki z kobietami. Z kobietami bowiem Ándrasa łączy tylko niepewna namiętność, z miastem wspólna przeszłość i nadchodzące jutro.

Bohater wraca z uporem do miejsc, które pamięta z dawnych lat, szuka śladów siebie w wyblakłych już budynkach i nie całkiem czystych ulicach. Szuka powszedniości podczas długich wycieczek na przedmieścia, retrospektywnych wizyt w mitologizowanym Zuglo czy spacerach po placu Bośniackim.

Ale Budapeszt Ándrasa, to także Europa w pigułce – ulice i domy, w których niełatwo znaleźć ślady dawnej świetności, demonstrujący tłum, domagający się sprawiedliwych rządów, biedne przedmieścia z mieszkaniami, w których gnieżdżą się bezrobotni uchodźcy. Ándras i jego koledzy – Zsolt, Laci, Attila – nie są jednak ani aktywistami, ani publicystami. Zamiast mieć wpływ na tu i teraz, nad szklaneczką szprycera opowiadają sobie wzajemnie historię austro-węgierskiego cesarstwa, jakby cytowali eseje z grubych książek sprzed lat. Zapominają jednocześnie o tym, że momenty wielkiej chwały, do których wciąż powracają w rozmowach, to także czas zmierzchu dawnego uporządkowanego świata, zalewający Europę faszyzm, a wraz z nim ogólnoświatowa katastrofa.

Varga tworzy w swej książce doskonały drugi plan. Odmalowuje tłum zbierający się na ulicach Budapesztu – tysiące ludzi, którzy domagają się dymisji socjalistycznego rządu. Płoną samochody, policja używa gumowych kul i armatek wodnych, ludzie wykrzykują ułożone naprędce hasła. Jakby przypadkowo dowiadujemy się o kompromitacji parlamentu i desygnowaniu nowego premiera Viktora Orbána.

Bohaterowie książki obserwują dokonującą się na ich oczach zmianę z dystansu. Ándras niechętnie chodzi na demonstracje, a jeśli już, to raczej jako towarzysz Ágnes niż zaangażowany uczestnik. O wielkich Węgrzech woli raczej rozmawiać niż je stwarzać.

Sonnenberg to kolejna książka, w której Krzysztof Varga powraca do Budapesztu – miasta, z którego pochodził jego ojciec i w którym on sam spędzał dzieciństwo. Tym razem Budapeszt Vargi nie jest miejscem reporterskich obserwacji. Miasto przypomina sanatorium Berghof z Czarodziejskiej góry Tomasza Manna albo sen, w którym wszystko jest równie prawdopodobne.

Skojarzenie z twórczością Tomasza Manna nie jest przypadkowe. Bohater powieści Vargi to intelektualista, który studiuje literaturę austriacką, a sposób, w jaki autor go portretuje, przypomina ten z wielkich XX-wiecznych powieści.

Ándras zapada się w budapeszteńską codzienność jak we mgłę, mimo że relacjonowana jest z reporterską skrupulatnością, wydaje się odrealniona i umowna. Nic nie wiemy na pewno. Jak wcześniej wyglądało życie Ándrasa? Czy wydawca Laci to postać prawdziwa, czy ulotny symbol odchodzącego w przeszłość świata miłośników książek? Czy Ándras rzeczywiście spotyka się z Virag, czy ją sobie tylko wymyśla? Czy bohater opowiada nam swoje życie, czy może cytuje napisaną w bólach powieść?

(...)

(...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Anna Król - pisarka, wydawca, autorka książek "Rzeczy. Iwaszkiewicz intymnie" i "Wszystko jak chcesz. O miłości Jarosława Iwaszkiewicza i Jerzego Błeszyńskiego" oraz spektakli teatralnych i projektów; pomysłodawczyni i dyrektor Big Book Festivalu oraz współtwórczyni niezależnego centrum literackiego Big Book Cafe. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

WYJEŻDŻAMY. JESTEM ŻYDÓWKĄ

NASZE ŻYCIE NIE NALEŻY DO NAS...

ZAPOMNIANY KAZIMIERZ MANN

NATURA JAKO WIELKI MECHANIZM ZEGAROWY

KSIĄŻKI Z ICH PÓŁKI


komentarze



Facebook