DRONOWA ZGROZA

ks. Grzegorz Strzelczyk

Miałem fajny, bezpieczny pomysł na majowy felieton – miało być o Franciszkowym Laudato si’, o grudniowym katowickim szczycie klima- tycznym ONZ. I o tym, jak się tę encyklikę czyta z perspektywy ziemi rozoranej do cna w poszukiwaniu przeróżnych bogactw… Miałem. Ale ktoś zamieścił w internecie nagranie przedstawiające monstrancję z Najświętszym Sakramentem przyczepioną do drona, który lata po kościele. I zaczęło się ekumeniczne celebrowanie świętego oburzenia. Słowa „ekumeniczne” używam z sarkazmem, bo tym razem oburzeni byli nie tylko ci, którzy się zwykle oburzają na jakiekolwiek naruszenie rzeczywistej bądź mniemanej tradycji. Oburzyli się prawie wszyscy.

Żeby była jasność: jakkolwiek mam drona, latanie dronem po kościele to nie moja bajka, nawet gdyby nic nie było do niego przyczepione. I podobnie jak większość oburzonych nie czuję potrzeby okraszania adoracji eucharystycznej dodatkowymi atrakcjami. Ale zarówno wobec powszechności oburzenia, jak i niektórych jego uzasadnień muszę jednak zgłosić votum separatum, nawet gdyby miano mnie okrzyknąć zwolennikiem latających hostii. Mówi się trudno.

Zastrzeżenie pierwsze. Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni. Tak mówił Jezus z Nazaretu. Rozumiem, że obraz drona z Najświętszym Sakramentem nie mieści się we wrażliwości wielu ludzi. Ale gorliwi chrześcijanie pisali w internecie nie tylko o swoim dyskomforcie – przy okazji dali upust niepohamowanej potrzebie osądzania bliźnich. „Profani”, „błazny”, „głupki” – to najdelikatniejsze z ok (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


ks. Grzegorz Strzelczyk - prezbiter archidiecezji katowickiej, teolog, proboszcz (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

ŁONO

FELIETON BEZ ŚLĄSKICH WYRAZÓW. ZA TO O CELIBACIE

UZASADNIENIA

WŁADZA I POSŁUGI

ŁASKA BUDUJE NA RELACJI?


komentarze



Facebook