Archwium > Numer 541 (09/2018) > Wstępniak > Drodzy Czytelnicy,

Drodzy Czytelnicy,

rozmowy o piekle budzą zazwyczaj wiele emocji. Z jednej strony uciekamy w infantylne skojarzenia diabełków z różkami i kotłów, w których gotują się potępione dusze. Z drugiej strony nurtuje nas całkiem realne pytanie, czy to możliwe, żeby Bóg, który jest dobry i miłosierny, skazywał kogoś na wieczną i nieodwoływalną karę.

Nasi autorzy zwracają uwagę na to, że istnienie piekła, jakkolwiek brzmiałoby to przerażająco, jest konsekwencją wolnej woli, którą otrzymaliśmy od Stwórcy. A skoro tak, to mamy możliwość wyboru – na przykład świadomego i dobrowolnego odrzucenia Boga. Z tej perspektywy mniejsze znaczenie ma to, czy piekło jest zimne, czy gorące, czy znajduje się na górze, czy na dole naszego świata. Ważniejsze, że jest stanem braku miłości i niewyobrażalną samotnością. By tego doświadczyć, wcale nie trzeba czekać na czasy ostateczne. Piekło potrafimy sobie zgotować już tu, na ziemi.

W niedawno wydanej rozmowie z księdzem Zbigniewem Czendlikiem, proboszczem z czeskiego Lanškronu, przeczytałem historyjkę o tym, czym się różni piekło od nieba: „Podobno w piekle gotują doskonałą zupę, ale łyżki są tak długie, że nikomu nie udaje się dosięgnąć do ust. W niebie gotują tak samo dobrze i mają tak samo długie łyżki, tyle że ludzie w niebie wpadli na to, by się nawzajem karmić”. Cienka jest granica między piekłem i niebem, ale dla prawdziwości obrazu dodajmy, że i z nieba blisko jest do piekła.

Zachęcam do lektury wrześniowego numeru miesięcznika, która, mam nadzieję, zaowocuje refleksją na temat tego, co zrobić, by dobrowolnie nie skazać się na nieodwołalne cierpienie.


Roman Bielecki OP - ur. 1977, dominikanin, absolwent prawa KUL oraz teologii PAT, redaktor naczelny miesięcznika "W drodze", mieszka w Poznaniu. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

SYCYLIJCZYK

Drodzy czytelnicy,

Drodzy Czytelnicy,

Drodzy Czytelnicy,

Drodzy Czytelnicy,


komentarze



Facebook