Archwium > Numer 541 (09/2018) > Orientacje > OPOWIEDZ MI O KUCHNI

OPOWIEDZ MI O KUCHNI
"Smak kwiatów pomarańczy. Rozmowy o kuchni i kulturze. Z Tessą Capponi-Borawską rozmawia Agnieszka Drotkiewicz"; Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2018, s. 200

Dominik Jarczewski OP

Są takie zapachy i smaki, które trudno wymazać z pamięci. Najpierw te rodzinne, domowe. Barszcz mojej babci: delikatny, nie za kwaśny, a jednocześnie niesamowicie intensywny, kipiący wręcz od buraków i przypraw, ani za słodki, ani za słony – wszystko w nim było na swoim miejscu. Żaden inny już później mi tak nie smakował. Ten był za ostry, tamten zbyt kwaśny, tłusty, lichy. Lata całe zabrało mi pogodzenie się z barszczami niedosięgającymi mojego ideału. A przecież to tylko jeden ze smaków domu obok niezapomnianych smaków mazurka, makowca, zup i pieczeni.

Potem dochodziły smaki przygodne: ryba na szlaku św. Jakuba, omlet z jajek prosto od kur – podarowany przez anonimową kobietę gdzieś w Galicji – czy zupa cebulowa przyrządzona przez młodzież z duszpasterstwa.

Każdy z tych smaków schował się gdzieś między językiem a podniebieniem. Potrafiłbym go rozpoznać wśród tysięcy innych, choć nie potrafię dać im słów. Tym większy podziw budzą we mnie ludzie, którzy nie tylko umieją smakować, ale również w taki zmysłowy sposób opowiadać o kuchni.

Mistrzynią kulinarnego słowa jest od lat Tessa Capponi-Borawska – jeszcze do niedawna wykładowczyni na Uniwersytecie Warszawskim, autorka książek i felietonów nie tylko kulinarnych. Lubiłem je czytać. W szare jesienne popołudnie miło było odpłynąć do Florencji lub Mantui, zatrzymać się przed freskiem Benozza Gozzolego przedstawiającym orszak Trzech Króli, posłuchać opowieści o żonie Franciszka II, Izabeli d’Este albo Cosimie de Medicim. Ostatecznie jednak zawsze gdzieś spomiędzy relacji z wernisażu, notatek z ostatnich lektur i włoskich anegdot docierał zapach prawdziwków, oliwy lub kocimiętki.

Ten cud darmowej podróży przez kuchnie i jadalnie świata powtarza się w najnowszej książce Tessy Capponi-Borawskiej, przygotowanej z Agnieszką Drotkiewicz. Obco brzmiące nazwy nagle nabierają kolorów, aromatów, słodyczy i goryczki. Zamykam oczy i czuję lepkość ryby rozpływającej się w ustach, pikanterię sosu, każde włókno szparaga. Bardzo szybko okazuje się jednak, że nie chodzi tu wcale o jakąś pretensjonalną egzotykę, wykwintność, delikatesy. Zebrane w lesie jagody, świeży twaróg czy nawet nasz pospolity ziemniak – dobrze wybrane i troskliwie przyrządzone zasługują co najmniej na taki sam szacunek, co boeuf bourgignon, risotto z karczochami czy sashimi. Podobnie jak w felietonach i poprzednich książkach nasza polska Włoszka (jeśli mogę pozwolić sobie na taki tytuł) uczy bezinteresownego cieszenia się prostym, uczciwie przygotowanym jedzeniem – niezależnie od mód, cen i proweniencji.

(...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Dominik Jarczewski OP - ur. 1986, dominikanin, doktor filozofii uniwersytetu Paris 1 Panthéon-Sorbonne, wykładowca Kolegium Filozoficzno-Teologicznego Dominikanów, mieszka w Krakowie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

KTÓRZY SIĘ SMUCĄ

BEZINTERESOWNA RADOŚĆ

ŁAGODNY

KONSEKWENCJE

PRZEJRZENIE


komentarze



Facebook