ILE MOGĘ MU DAĆ
Modlitwa musi się stać odruchem bezwarunkowym. Czekanie, aż mi się zachce, jest bardzo złe. Nie mam czasu, jednak dzień musi być przeplatany krótkimi, ale intensywnymi spotkaniami z Panem Bogiem. Inaczej się nie da.

FOT. RYOJI IWATA / UNSPLASH.COM


 Katarzyna Kolska, Roman Bielecki OP: Co to jest modlitwa?

Michał Zioło OCSO: Oddawanie Bogu przynależnej mu czci.

A nie można czcić Boga bez modlitwy?

Czcimy Go całym sobą. Naszym ciałem, ruchem, pisaniem, czytaniem, pracą fizyczną. Wszystko jest na chwałę Boga, ponieważ jesteśmy Jego stworzeniami. Jeśli wykonujemy – powiedziałbym metaforycznie – to, co należy do naszej pracy, naszego powołania, nawet jeśli o tym nie wiemy, to oddajemy cześć Bogu. Tak robią nieświadomie zwierzęta, drzewa, rośliny. Bardzo lubię taki piękny fragment z Posiewu kontemplacji Thomasa Mertona, mówiący o tym, że łosoś oddaje cześć Panu Bogu dlatego, że jest łososiem, a drzewo dlatego, że jest drzewem.

To jest jakaś poezja.

Bo to jest poezja. Modlitwa jest poezją. Nie ma w tym żadnej sprzeczności. Modlitwa to bycie tym, kim się jest. Bez udawania.

W potocznym rozumieniu nikt jednak nie myśli o oddawaniu czci. Mamy się modlić rano i wieczorem. I ludzie się spowiadają z tego, że zaniedbują modlitwę.

To bardzo dobrze, że się z tego spowiadają. Bo to oznacza, że uświadamiają sobie swoje zaniedbania. A z czego one wynikają? Z tego, że wyobrażają sobie modlitwę nie tylko jako obowiązek czy prawo, ale również jako intymność. I w związku z tym bardzo szybko od modlitwy odchodzą, ponieważ oczekują czegoś, co im się – przynajmniej na początku – w pewnym sensie nie należy.

Dlaczego?

Dlatego że przyjaźń jest pewnym procesem, drogą. Nie można się zaprzyjaźnić natychmiast. Wymaga to wzajemnego poznania się.

W Liście do Tesaloniczan są takie słowa, które wydają się trudne: Nieustannie się módlcie. Kto z nas jest w stanie nieustannie się modlić? Robimy przecież tysiąc innych rzeczy.

Mnisi.

Czyli te słowa są skierowane tylko do was?

Nie, ale my chcemy je realizować. Stąd te wszystkie monastyczne próby zanurzania się w modlitwę, oczywiście z pewnym niedosytem.

List do Tesaloniczan jest skierowany także do zwykłych ludzi i ktoś może powiedzieć: Jak to mam się nieustannie modlić? Muszę chodzić do pracy, mam mnóstwo obowiązków w domu, dziećmi trzeba się zająć, zakupy zrobić, wyprać. Ledwie to ogarniam…

Rzeczywiście. Dla mnie ten tekst jest ogromnie ważny i myślę, że nie należy go rozwadniać i interpretować zbyt pochopnie, chociaż, tak jak powiedziałem, w historii monastycyzmu byli ludzie, którzy na różne sposoby próbowali zrozumieć, co to znaczy modlić się nieustannie. Myślę więc, że trzeba to zostawić w zawieszeniu, żeby każdego z nas te słowa w jakimś sensie niepokoiły, uwierały, i żebyśmy sobie zadawali pytanie: Jak ja mam się modlić? I wtedy rodzi się modlitwa.

A jak mam się modlić?

Odmawiając modlitwy. To może być Ojcze nasz, Zdrowaś, Maryjo, Wierzę w Boga. Chodzi o to, żeby to coś, co jest w nas, zostało ubrane w słowa. Tu nie ma co dyskutować, że to jest mało wzniosłe i wiele nie wyraża – chodzi o dyscyplinę modlitwy. Modlitwa jest ponad naszymi chceniami czy niechceniami.

Dyscyplina, czyli co? Budzę się i mówię, pewnie czasem trochę mechanicznie: Ojcze nasz, któryś jest w niebie…?

Tak. Mechanicznie czy nie, to nie ma znaczenia.

Mówimy czasem z lekceważeniem, że ktoś klepie zdrowaśki.

Niech klepie, bo wtedy wejdzie w rytm i osiągnie pewien etap modlitwy (...)

(...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Michał Zioło OCSO - ur. 1961, drogę zakonną rozpoczynał jako dominikanin, w 1987 roku przyjął święcenia kapłańskie. W 1995 roku przeszedł do trapistów. Jest autorem książek, m.in. "Dziennik Galfryda"; "Bobry Pana Boga"; "Mamo, mamo, ile kroków mi darujesz?"; "Piosenka humbaka". Pod koniec ubiegłego roku nakładem Wydawnictwa W drodze ukazał się wywiad-rzeka z Michałem Zioło pt. "Po co światu mnich?" Mieszka w opactwie Notre-Dame d'Aiguebelle na południu Francji. (wszystkie teksty tego autora)

Katarzyna Kolska - dziennikarka, zastępca redaktora naczelnego miesięcznika "W drodze", absolwentka filologii polskiej i teologii, przez 13 lat pracowała w poznańskim oddziale "Gazety Wyborczej", autorka kilku książek, m.in. "Modlitwa poranna i wieczorna" (Olimp Media 2008) i "Moje dziecko gdzieś na mnie czeka. Opowieści o adopcjach" (Znak 2011, Wydawnictwo W drodze 2016). Jest mężatką, ma dwóch synów, mieszka w Poznaniu. (wszystkich teksty tego autora)

Roman Bielecki OP - ur. 1977, dominikanin, absolwent prawa KUL oraz teologii PAT, redaktor naczelny miesięcznika "W drodze", mieszka w Poznaniu. (wszystkich teksty tego autora)

     


zobacz także

O powołaniu

Plastyczny, podniecający świat

Pytania o przyjaźń

DUCHOWY ŚLUSARZ

O początkach paschalnej drogi wspólnoty


komentarze



Facebook