POZA EKRANEM
"Oni"; reżyseria: Paolo Sorrentino; występują: Toni Servillo, Elena Sofia Ricci, Riccardo Scamarcio, Kasia Smutniak; Włochy 2018, dystrybucja: Gutek Film

Kasia Smutniak jako Kira i Toni Servillo jako Silvio Berlusconi w filmie Oni / FOT. GUTEK FILM


Dominik Jarczewski OP

Paolo Sorrentino ma najwyraźniej problemy z bohaterami pierwszoplanowymi. Jest w nich coś nieprawdopodobnego, niemal sztucznego. Można odnieść wrażenie, że służą jedynie za pretekst, by dostrzec coś, co znajduje się na dalszym planie. W Młodości reżyser wprowadza Freda Ballingera do przeniesionego wprost z Czarodziejskiej górysanatorium – ekskluzywnego domu spokojnej starości, aby pokazać całą plejadę pensjonariuszy. Młody papież – Lenny Belardo mierzi pełną niespójności konstrukcją psychiczną, ale właśnie dlatego może być zapalnikiem w Watykanie i prowokować pozostałych bohaterów do zdjęcia masek. W najmniejszym stopniu nie interesuje mnie, kim byli, gdzie i dlaczego uciekli poszukiwani w kolejnych odcinkach serialu rodzice bohatera. Pasjonują mnie natomiast makiaweliczny kardynał Voiello, który wieczorami opiekuje się niepełnosprawnym chłopcem, czy występująca w zaledwie jednym epizodzie siostra Antonia, budująca charytatywne imperium gdzieś w zapomnianej przez ludzi afrykańskiej wiosce. Może w tym zestawieniu najkorzystniej wypada Jep Gambardella z oscarowego Wielkiego piękna, ponieważ z założenia to esteta, który przygląda się życiu, przemierza je, recenzuje, ale nie angażuje się w to emocjonalnie. Tytuł ostatniego filmu podpowiada więc, że nie chodzi wcale o głównego bohatera Silvia Berlusconiego, ale właśnie o „nich”: tych wszystkich bohaterów drugiego i trzeciego planu, którzy z Berlusconiego żyją – dzięki niemu, dla niego, przeciw niemu?

On

Kim jest sam Berlusconi? Sorrentino, zręcznie kopiując mistrzów dramatu, każe widzowi czekać pierwsze trzy kwadranse, zanim bohater pojawi się na planie. Paradoks polega na tym, że chociaż wciąż znajduje się poza kadrem, tak naprawdę cały czas jest już obecny. Od pierwszych scen podążamy bowiem tropem Sergia, młodego przedsiębiorcy, któremu się marzy kariera na najwyższych szczeblach władzy. Na razie chciałby (drobiazg!) trafić do Brukseli. Wejście na polityczne salony ma mu załatwić znajomość z Berlusconim. Talentów specjalnych nie wykazuje. Te jednak nie mają dziś przecież żadnego znaczenia i w polityce, i w świecie pieniądza. Wpatrzony w idola, kopiuje go, stara się zwrócić na siebie uwagę w pozornie najdziwniejszy sposób. Jego kartą przetargową ma być istny harem: modelki, aktorki, studentki, które angażuje na niesławne orgie w wilii byłego premiera w Arcore. W świecie Berlusconiego za władzę płaci się w naturze. Przynętą ma być przyjęcie organizowane w sąsiedztwie.

Sergio stopniowo wspina się na szczyty włoskiej socjety. Do lidera Forza Italia droga jeszcze daleka, ale powoli na horyzoncie pojawiają się ci, którzy znają go osobiście. Uderza to, że ani razu nie pada nazwisko Berlusconiego. Wszyscy mówią „on”. Jest on i oni. Czy to on nadaje im tożsamość, określa ich wybory, dyktuje hierarchię wartości? Czy jest przeciwnie – jest de facto ich tworem: uosobieniem ambicji, ocenzurowanych pasji, gwarancją, że nikt nie będzie się mieszał w ich szemrane interesy?

(...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Dominik Jarczewski OP - ur. 1986, dominikanin, doktor filozofii uniwersytetu Paris 1 Panthéon-Sorbonne, wykładowca Kolegium Filozoficzno-Teologicznego Dominikanów, mieszka w Krakowie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

TROCHĘ CIENIA

BEZINTERESOWNA RADOŚĆ

PRZEJRZENIE

WOLNOŚĆ, RÓWNOŚĆ... SIOSTRZEŃSTWO?

JA, JUDASZ


komentarze



Facebook