REALNOŚĆ MAGII
Chrześcijanin, który zetknął się z praktykami okultystycznymi i ich możliwym oddziaływaniem, powinien pamiętać, że moc Boża jest nieskończenie większa od jakichkolwiek tajemnych mocy.

FOT. JOSE MARIA GARCIA GARCIA / UNSPLASH.COM


Radosław Broniek OP

Redakcja „W drodze” postanowiła zadać ważne pytania, które – jak się wydaje – stawia sobie wielu chrześcijan: Czy dziś, w czasach kiedy miernikiem prawdziwości jest nauka, mówienie o magii nie trąci myszką? Czy powinniśmy się obawiać przekleństwa, klątwy, czarów, mocy magicznej – jeśli rzeczywiście istnieją? Czym jest magia? Archaiczną praktyką ludów pierwotnych? Kilkoma sztuczkami zręcznego prestidigitatora, który – niczym David Copperfield – wyciąga królika z kapelusza? A może czary są narzędziem demonów?

Klasyczny pogląd stanowiący spuściznę pozytywizmu uznawał magię za formę prymitywnej relacji człowieka z sacrum. Tak pojętą magię miała wyrugować ze społeczeństwa religia, by ostatecznie ustąpić pola nauce. W dobie rozwoju cywilizacji ani magia, ani religia nie miały już racji bytu. Wielu naukowców było przekonanych, że potężny prąd sekularyzacji zniesie wszystkie przejawy religii, a tym bardziej magii. Nic z tego. Dziś socjologowie mówią o ożywieniu w wielu tradycjach reli-
gijnych świata. W Europie Zachodniej obserwujemy zjawisko – jest to teza Massima Introvignego – powrotu magii. Klątwa, czary czy wiara w horoskopy są pewnym faktem i nie możemy temu zaprzeczyć.

Magię łączy się często z pojęciem okultyzmu. Okultyzm (łac. occulere – skrywać, occultus – schowany, ukryty, tajemny) to – najprościej mówiąc – wiedza tajemna. Natomiast magia (czary – tych pojęć używamy tutaj zamiennie) ma ukierunkowanie bardziej praktyczne. Jest to technika, która próbuje wpływać na ludzi i wydarzenia poprzez tajemne siły (moce). Czy jednak owe moce istnieją?

Mam wrażenie, czytając teksty niektórych naukowców dotyczące magii, że uciekają oni od problemu realizmu oraz skuteczności praktyk magicznych. Przecież nauka – powiedzą – nie może nic o tym wiedzieć. Celnie zauważył to włoski etnolog Ernesto de Martino. Mówił on, że chcąc badać świat magiczny, napotykamy od razu problem mocy magicznych. Jego zdaniem badacze przyjmują jako oczywistą przesłankę, że „wszelkie aspekty magiczne są nierealne, a wszystkie praktyki magiczne skazane na brak sukcesu” (Świat magiczny).

Perspektywa naukowa jest istotna w przypadku badania magii. My jednak spróbujemy w tym krótkim artykule spojrzeć na omawiany problem przede wszystkim jako pobożni i krytyczni chrześcijanie, którym zależy na bliskiej relacji z Bogiem i którzy chcą trochę lepiej zrozumieć otaczającą ich rzeczywistość, w tym także ryty magiczne.

Sakramenty Kościoła a myślenie magiczne

Należy odróżnić, zwłaszcza z teologicznego punktu widzenia, magię od religii. Jaka jest między nimi różnica? W religii człowiek prosi i poddaje się Bogu (sacrum), podczas gdy w magii chce nad Nim (bądź nad jakimiś tajemnymi siłami) zapanować, najczęściej przy pomocy odpowiedniego rytuału (zaklęcia). Kościół od samego początku krytykował uprawianie czarów, choć w historii chrześcijaństwa spotykamy takie praktyki, które próbują pewne rzeczy „wymóc” na Bogu. Na przykład w niektórych regionach Francji uważano, że księża mogą odprawiać bluźniercze msze – tzw. msze Ducha Świętego lub w Gaskonii msze św. Sekariusza, w trakcie których przy pomocy specjalnych rytuałów, jak wierzono, można zmusić Boga do wysłuchania każdej prośby. Współcześnie także możemy spotkać katolików poszukujących skutecznej modlitwy, czyli takiej, która – sama w sobie – przez swoją treść, a jeszcze bardziej przez formę, na przykład przez powtórzenie ileś razy jakiegoś wezwania – miałaby przynieść zamierzony efekt. Taka postawa może prowadzić do myślenia magicznego, czyli wypaczenia wiary. Mamy wtedy do czynienia z zabobonem, który, jak mówi Katechizm,polega na tym, że wiążemy „skuteczność modlitw lub znaków sakramentalnych jedynie z ich wymiarem materialnym, z pominięciem dyspozycji wewnętrznych, jakich one wymagają” (nr 2111).

Jeśli pytamy o skuteczność magii, to najpierw warto powiedzieć o skuteczności działania Boga. Co jest zawsze skuteczne w Kościele? Sakramenty, w których działa Chrystus. Katolickie rozumienie działania łaski Bożej w sakramentach zasadza się na założeniu ex opere operato. Oznacza to, że łaska (Bóg) działa w sakramentach niezależnie od świętości i dyspozycji tego, kto je sprawuje (pod warunkiem że ma do tego uprawnienia, zwłaszcza chodzi o święcenia kapłańskie). W Kościele mamy pewność – w niektórych sytuacjach – skutecznego działania Boga, otrzymania Jego łaski. To są właśnie sakramenty. Teologia dodaje jednak istotną rzecz. Przyjmujący sakrament musi być „zdolny” i nie stawiać przeszkód w przyjęciu łaski. Nie ma więc skutecznych (automatycznie) modlitw samych w sobie. Jest natomiast skuteczne (zawsze!) działanie Chrystusa w sakramentach, co nie znaczy, że w każdej sytuacji jest ono owocne. Jeśli zatem ktoś wierzy, że odmówienie jakiejś modlitwy przyniesie określony skutek, a sam nie jest zdolny do przyjęcia łaski Bożej, czyli jest w stanie nieprzyjaźni z Bogiem, to wpada on w myślenie magiczne. Idąc dalej, można powiedzieć, że jeśli ktoś jest niezdolny do owocnego przyjęcia sakramentu, czyli Boga, tym samym staje się on niejako zdolny, aby się otworzyć na grzech i zło albo – inaczej mówiąc – taka osoba już to uczyniła, odwracając się od Boga.

(...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Radosław Broniek OP - ur. 1974, dominikanin, dyrektor Dominikańskiego Centrum Informacji o Sektach i Nowych Ruchach Religijnych, duszpasterz Wspólnoty Uwielbienia i Ewangelizacji "Janki", mieszka w Krakowie (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

CZY JOGA TO GRZECH?

PROŚCIE, A PRZYJMIECIE

Bierzcie, Ja wam daję

NIEZBĘDNIKI MODLITWY

TU JEST DOŚĆ CISZY


komentarze



Facebook