ŻYCIODAJNA STRATA
Za 12,10-11; 13,1 | Ps 63 | Ga 3,26-29 | Łk 9,18-24

Jakub Bluj OP

Początek i koniec wizji Zachariasza są spięte niczym klamrą podobnym motywem. Na początku Bóg zapowiada wylanie ducha łaski przebłagania, który z jednej strony pobudza do błagania o przebaczenie, a z drugiej strony niesie ze sobą łaskę, czyli jest odpowiedzią na to błaganie. Na końcu wizji zostaje otwarte źródło. Nie wypływa z niego zwykła woda. Użyte słownictwo wskazuje, że prorok odwołuje się do rytuału opisanego w Księdze Liczb (19,1–10): ciało ofiarowanej krowy miało być spalone, a proch miał zostać wymieszany z wodą i służyć do przygotowania wody oczyszczenia, na odkupienie. Według Zachariasza nastąpi doniosły moment („w owym dniu”), w którym rytuał z Księgi Liczb nie będzie już potrzebny. Jest to związane z głównym punktem jego wizji, z patrzeniem na tego, którego przebili „dom Dawida i mieszkańcy Jeruzalem”, i opłakiwaniem go (12,10; 13,1). To płacz bez granic zarówno jeśli chodzi o intensywność, jak i o wymiar terytorialny. Tego, który został przebity, intuicyjnie kojarzymy – za sprawą Ewangelii św. Jana (19,37) – z Jezusem, z Jego przebitym bokiem, z którego wypłynęły krew i woda (J 19,34), przynosząc nam życie (zob. Ez 47,1–12 w świetle J 2,21). Jednak takie postrzeganie Mesjasza wcale nie było powszechne w czasach Jezusa.

W czytanej dziś Ewangelii Łukasza najważniejsze nie jest to, co uważają tłumy, nawet nie wyznanie Piotra, lecz Jezusowa definicja, co to znaczy być Mesjaszem. Piotr ma w pamięci niedawne wydarzenia: cuda uzdrawiania (Łk 9,1–6.10–11) i rozmnożenie chleba (Łk 9,12– 17), dlatego mówiąc o Mesjaszu, ma na myśli właśnie takiego – uzdrawiającego, pełnego mocy i chwały. Jezus mówi o Mesjaszu, który został odrzucony, zabity i zmartwychwstał.

Jezusowe rozumienie i realizacja posłania mesjańskiego formuje nas jako Jego uczniów (zaprzeć się samego siebie, każdego dnia brać swój krzyż i naśladować Jezusa). Niedawno beatyfikowany Pierre Claverie OP mówił o darze miłości, która realizuje się przez danie z siebie samego uśmiechu, obecności, pracy, bez strachu, że straci się siebie. W każdym momencie, w każdym geście możemy naśladować Jezusa i w ten sposób, tracąc nasze życie, ocalimy je.


Jakub Bluj OP - ur. 1980, dominikanin. Student École biblique et archéologique. Mieszka w Jerozolimie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

SIOSTRA I BRAT

OBRAZ BOŻY W NAS

NIE JEST SAM, CHOĆ JEST JEDYNY

TU CHODZI O ŻYCIE

PLAN DLA KOŚCIOŁA


komentarze



Facebook