Archwium > Numer 551 (07/2019) > Felietony > GRANICE AUTONOMII

GRANICE AUTONOMII

ks. Grzegorz Strzelczyk

Podejrzewam, że tytuł „Granice autonomii” w cyklu „Śląska prowincja” może niebezpiecznie naprowadzać na treść. Niebezpiecznie, bo błędnie. Nie, to nie będzie tekst o autonomii Śląska. No może trochę – bo jak już na nią zeszło, to warto przypomnieć, że autonomię zlikwidowali komuniści. Dlatego ze śląskiej perspektywy wszelkie działania dekomunizacyjne postrzegane będą z dużą dozą podejrzliwości. Przydałoby się zdekomunizować najpierw zniknięcie autonomii.

Ale nie o tym.

Od początku pontyfikatu papież Franciszek wspominał o koniecznej w Kościele decentralizacji. Muszę przyznać, że wielce mnie to ucieszyło, bo odkąd powziąłem jakąś głębszą eklezjologiczną świadomość, zakres rzymskiej centralizacji wydawał mi się – delikatnie ujmując – przesadzony. W tym momencie niejednemu katolikowi mogą zadrżeć lędźwie: „Przecież prymat Piotra już w Nowym Testamencie jest ustanowiony i rękę na niego jedynie heretycy i schizmatycy podnoszą!”.

Rzecz w tym, że nie o prymat biskupa Rzymu chodzi, ale o sposób, w jaki jest on wykonywany. Nie zawsze było tak, jak dzisiaj. Proces administracyjnej centralizacji władzy w rzymskiej kurii przyspieszył już po zerwaniu jedności ze Wschodem. Wobec zakusów władców feudalnych, by podporządkować sobie Kościół poprzez wpływ na dobór biskupów, Rzym zaczął wzmacniać – i teologicznie, i administracyjnie – swoje kompetencje na niekorzyść dotychczasowej praktyki. Ta zaś opierała się głównie na roli synodów lokalnych – na nich podejmowano właściwie wszystkie ważniejsze decyzje: (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


ks. Grzegorz Strzelczyk - prezbiter archidiecezji katowickiej, teolog, proboszcz (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Teologia to sport ekstremalny

ZOMBI

FARORZU, CO TO BYDZIE?

PRZEMIJANIE GÓRNICZEGO ŚLĄSKA

CZY JEZUS MIAŁ DŁUGIE WŁOSY


komentarze



Facebook