Archwium > Numer 557 (01/2020) > Pytania w drodze > UPOKORZENIE NIEPRZYJACIÓŁ KOŚCIOŁA

UPOKORZENIE NIEPRZYJACIÓŁ KOŚCIOŁA

Wojciech Surówka OP

W Litanii do wszystkich świętych pojawia się wezwanie: „Abyś nieprzyjaciół Kościoła Świętego upokorzyć raczył”. Jak należy właściwie rozumieć te słowa?

Prośba o upokorzenie kogoś przez Boga może budzić nasz niepokój. Jeśli zajrzymy do słownika, to zobaczymy, że „upokorzenie” oznacza „poniżenie kogoś lub urażenie czyjejś godności”, jak również „uczucie poniżenia, wstydu, obrazy”. W tym wypadku rzeczywiście w grę wchodzi pozbawienie kogoś jego godności osobistej i samo wyrażenie „upokorzenie” nabiera jednoznacznie pejoratywnego charakteru. Jednak wśród znaczeń tego słowa odnajdziemy również takie, które oznacza „okazanie pokory lub skruchę”, i wtedy zazwyczaj mówimy, że ktoś się upokarza lub że się korzy. W Słowniku języka polskiego pod hasłem „korzyć się” znajdziemy taką definicję: „Kłaniać się, chylić się w pokorze; okazywać swą niższość, uległość wobec kogoś, okazywać pokorę”. Widzimy więc, że samo słowo „upokorzenie” zawiera w sobie dwie treści. Z jednej strony może być ono rozumiane jako pozbawianie kogoś osobistej godności i w tym wypadku jest okazaniem braku szacunku dla podstawowych praw człowieka, z drugiej strony odpowiada ono postawie pokory wobec człowieka czy też instytucji, która z samej swej natury czy funkcji sytuuje się wyżej ode mnie.

Łaciński tekst Litanii do wszystkich świętych brzmi tak: Ut inimicos Sanctae Ecclesiae humiliare digneris (abyś nieprzyjaciół Kościoła Świętego upokorzyć raczył). Łacińskie humiliare odsyła nas do samej pokory (humilitatas). Warto się zastanowić, czy pokora okazywana Bogu jest dla nas upokorzeniem i czy pozbawia nas godności. Znany dominikański teolog życia duchowego, ojciec Reginald Garrigou-Lagrange, pisze wprost, że „właściwy akt pokory polega na skłanianiu się ku ziemi. Mówiąc bez przenośni – właściwym jej aktem jest uniżenie się przed Bogiem oraz przed tym wszystkim, co Bożego jest w każdym stworzeniu. Uniżać się więc przed Najwyższym, to uznawać nie tylko teoretycznie, ale i praktycznie własną niższość, małość i braki, od których nie bylibyśmy wolni nawet w stanie pierwotnej niewinności, a po grzechu uznawać ponadto własną nędzę. Oto właściwy akt pokory”1. Innymi słowy, chodzi o widzenie siebie samego w prawdzie wobec Boga. Tak rozumiana pokora nie ma nic wspólnego z poczuciem niższości czy też z poniżaniem innych osób. Chodzi o widzenie siebie samego we właściwej perspektywie, a ostatecznie o widzenie siebie w prawdzie.

(...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Wojciech Surówka OP - ur. 1975, dominikanin, duszpasterz Lednicy 2000, mieszka na Polach Lednickich. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

CZY BĘDĄ ZBAWIENI?

WOJOWNICY W KOŚCIELE

SPÓŹNIONY

Pomiędzy ziemią a niebem

Pokój umierającego


komentarze



Facebook