Archwium > Numer 559 (03/2020) > Jak dobrze się spowiadać > CHOĆBY MNIE ZABIŁ WSZECHMOCNY

CHOĆBY MNIE ZABIŁ WSZECHMOCNY
Ufność, która ma stuprocentową gwarancję, nie jest ufnością. Właśnie na tym polega istota ufności, że jest zdaniem się na coś czy na kogoś, z ryzykiem. Ufność jest ufnością, nie pewnością.

zdjęcie: LIANE METZLER / UNSPLASH.COM


Cyprian Klahs OP

 

Zaufaj mi. To chyba jedna z najbardziej popularnych fraz filmowych. Wprawdzie nie prowadziłem badań w tym zakresie, ale jako kinoman amator, przebiegając w pamięci przez dziesiątki, a może setki filmowych obrazów i dialogów, ośmielam się postawić taką tezę. Począwszy od komedii romantycznych przez thrillery aż po kino moralnego niepokoju raz po raz można usłyszeć: „Trust me”. W internecie natomiast dużą popularnością cieszą się rozmaite strony z cyklu: „Zaufaj mi, jestem…”: architektem, lekarzem, inżynierem itd. Pokazują one oczywiście różne błędy w sztuce lub wprost absurdy związane z tymi profesjami. Czasami jest to śmieszne, czasami tragiczne, zawsze jednak jest zaprzeczeniem tej tytułowej zachęty „zaufaj mi”. W ten sposób poprzez media o największej sile rażenia: film oraz internet, dokonuje się, chcąc nie chcąc, banalizacja i ośmieszenie zaufania.

Tymczasem zaufanie jest jednym z najistotniejszych czynników umożliwiających tworzenie relacji międzyludzkich, więzi społecznych i budowanie tego, co dla człowieka najistotniejsze: przyjaźni, miłości, wiary. Zresztą nie tylko. Pomimo przepisów, umów, certyfikatów, pomimo sprawdzania, badań, rekomendacji zaufanie odgrywa ogromną rolę w każdej dziedzinie życia, od handlu przez edukację i opiekę zdrowotną aż po sądownictwo, politykę, religię. Krótko mówiąc, wydaje się, że zaufanie jest nie mniej konieczne do życia niż woda i powietrze.

Wiara, czyli zaufanie

Szczególne znaczenie zaufanie odgrywa w religii. I nie chodzi mi tutaj o zaufanie do instytucji Kościoła ani do księży jako „zawodowych funkcjonariuszy religii”. Nawiasem mówiąc, według rankingu zawodów opublikowanego przez CBOS pod koniec 2019 roku zaufanie do księdza jest bardzo niskie, plasuje się na 26. miejscu spośród 31 ocenianych zawodów. I słabą pociechą jest to, że jeszcze niżej znajduje się minister, poseł i działacz partii politycznej.

Pisząc o zaufaniu w religii, mam na myśli odniesienie do samego Boga. Może lepiej zresztą mówić o wierze niż o religii, bo tę ostatnią łatwo sprowadzić do idei, norm moralnych, przepisów prawa i obrzędów. Wiara natomiast zawiera w sobie wymiar osobowy i relacyjny. A jeszcze lepiej mówić o tym najgłębszym poziomie wiary, który wyraża się w zaufaniu, zawierzeniu czy też powierzeniu się Bogu. Tak wiarę rozumie i objaśnia ją św. Augustyn, a za nim św. Tomasz z Akwinu. Wyróżniają w niej trzy coraz głębiej schodzące poziomy: credo Deum – wierzę, że Bóg jest; credo Deo – wierzę Bogu, ufam Mu; a wreszcie credo in Deum – zawierzam się Bogu tak dalece, że Jego wola staje się moją wolą, Jego pragnienia moimi pragnieniami, a Jego drogi moimi drogami. To jest najbardziej dojrzała postać wiary, którą Katechizm Kościoła katolickiego wyraża słowami: „Wiara jest najpierw osobowym przylgnięciem człowieka do Boga” (KKK 150). Można powiedzieć, że ufność jest podstawą i zwieńczeniem wiary.

A co, jeśli ktoś nie potrafi zaufać, choćby chciał, choć próbuje? Jeśli wskutek życiowych doświadczeń, zawodów, porażek, rozczarowań nie jest zdolny do takiego zaufania Bogu? Jeśli miał nadzieję, modlił się, prosił, błagał, a nie został wysłuchany? Czy to oznacza, że jest odrzucony przez Boga? Może źle się modlił? A może jest zbyt wielkim grzesznikiem, żeby otrzymać łaskę od Boga?

Między „Przegraną Boga” a „Jezu, ufam Tobie”

Duże wrażenie zrobiła na mnie czytana przed laty książka włoskiego filozofa i teologa Sergia Quinzio Przegrana Boga. Autor pyta w niej o to, czy Bóg dotrzymuje obietnic, czy jest w stanie zatroszczyć się o człowieka, zbawić go. Dwa tysiące lat historii chrześcijaństwa można odczytać jako brak pozytywnej odpowiedzi, brak potwierdzenia nadziei pokładanych w Bogu. Quinzio pisze: „Obietnice nie zostały dotrzymane, cisi nie posiedli ziemi, Bóg nie wziął w opiekę swoich wiernych, jak zapewniał nas o tym Jezus”.

A z drugiej strony… „Jezu, ufam Tobie”, św. Faustyna i obraz Jezusa Miłosiernego, na który można się natknąć w każdym zakątku świata. Podobno Dzienniczek Faustyny jest najczęściej tłumaczoną na różne języki świata i najlepiej znaną polską książką. „Jezu, ufam Tobie” to też, jak sądzę, jedna z najczęściej powtarzanych modlitw chrześcijańskich. Można chyba powiedzieć, że to kondensacja ufności chrześcijańskiej.

Jeśli te dwie książki, dwie zasadnicze myśli: „Jezu, ufam Tobie” oraz „Przegrana Boga”, potraktować jako skrajności na jednej osi, to każdy z nas może się odnaleźć gdzieś pomiędzy tymi granicami, bliżej jednej lub bliżej drugiej. Nie wiem, czy to powszechne, czy nie, ale mnie samego dopada czasami pytanie: „Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego zło się panoszy?”. To przecież odwieczne pytanie ludzkie i chrześcijańskie: Unde malum? – skąd zło, skąd cierpienie? Niemiecki teolog Johann Baptist Metz pisze, że to pytanie powinniśmy kierować wprost do Boga, zamiast podejmować rozmaite próby usprawiedliwienia Boga, które „sprawiają wrażenie, że chce się jakby za plecami bezimiennych cierpień niewinnych ludzi pojednać i porozumieć z wszechmocnym Bogiem”. Inny teolog, bardzo wierzący i świątobliwy Romano Guardini, powiedział, że podczas sądu ostatecznego zda Bogu sprawę ze swego życia, ale sam również będzie stawiał Bogu pytania. Nawet Benedykt XVI w Ostatnich rozmowachwyznaje, że nieraz się zastanawia, jak pogodzić istnienie zła z wszechmocą i dobrocią Boga.

(...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Cyprian Klahs OP - ur. 1969, dominikanin, przełożony braci studentów, napisał m.in. "Pamiętniki Jonasza i inne apokryfy"; "Nadzieja. Lekarstwo na narzekanie i zniechęcenie"; "Różaniec. Modlitwa prostoty i głębi". Mieszka w Krakowie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Za was i dla was

Ja jako On

Ku górze!

On nas wyzwala

KTO OBRONI JEZUSA?


komentarze



Facebook