Archwium > Numer 560 (04/2020) > Kościół 2020 > GDY CIERPI JEDEN CZŁONEK...

GDY CIERPI JEDEN CZŁONEK...
Podejmuję się pokuty nie dlatego, że jestem świętszy od innych. Podejmuję się, bo to konsekwencja bycia we wspólnocie niesionej przez Chrystusa, do której mówi On: "Jeden drugiego brzemiona noście".

zdjęcie: JON TYSON / UNSPLASH.COM


Brat Dominikanin

Ten tekst nie będzie o ofiarach. A przynajmniej nie wprost. Nie będzie też o oprawcach. A przynajmniej nie w pierwszym rzędzie. Będzie o mnie i, mam nadzieję, również o was – zwyczajnych wierzących w Kościele. No może w moim przypadku nie do końca zwyczajnych, bo od kilkunastu lat noszę biało-czarny habit św. Dominika. Grunt, że łączy nas mierzenie się z bolesną prawdą o grzechu (pedofilii) w naszej wspólnocie. Grzechu, którego ani wy, ani ja nie popełniliśmy. Nie tuszowaliśmy go, nie kryliśmy winnych, nie byliśmy cichymi wspólnikami złego. Bogu dzięki, ani wy, ani ja nie padliśmy też ofiarą gwałtu w Kościele (rozszerzmy tutaj nasze rozważania również o inne formy przemocy, do czego zaprasza nas papież Franciszek w motu proprio Vos estis lux mundi). Chociaż może dotyczy to kogoś z naszych bliskich. Nie mam jednak śmiałości (czelności?) kierować tego tekstu do ofiar. Nie mam do tego prawa.

Podsumujmy zatem punkt wyjścia: nie jesteśmy odpowiedzialni za zło popełnione. Nie ciąży na nas wina za nie. To zło jednak dotyka nas jako członków tej samej wspólnoty – bulwersuje, złości, rani. W jaki sposób żyć dalej w takim Kościele? Bo być w nim tak jak dotychczas chyba już nie można. Co mogę zmienić w moim życiu? W jaki sposób odpowiedzieć na zło w Kościele, by móc dalej pielęgnować w nim dobro? O tym będzie ten tekst. Ze względu na jego osobisty charakter i na to, że nie chciałbym w żadnym wypadku stawiać się za przykład, pozwalam sobie nie ujawniać mojego nazwiska.

To dopiero początek…

O skandalach pedofilskich wiedzieliśmy od dawna. Nie dowiedzieliśmy się o nich rok temu, z pierwszej części filmowej trylogii braci Sekielskich. Film Tylko nie mów nikomubył co najwyżej potwierdzeniem, że nie są to plotki i pomówienia. Owszem, mogliśmy nie zdawać sobie sprawy ze skali zjawiska. Możliwe (i to chyba zadecydowało o fenomenie filmu), że nigdy wcześniej większość z nas nie stanęła twarzą w twarz z ofiarą pedofilii. Zobaczenie konkretnego człowieka, który przeszedł przez to piekło, jest jak uderzenie obuchem w głowę. Każda historia jest inna. Każda jest tragedią. Każda boli. Nie mamy natomiast prawa powiedzieć, że dopiero teraz o tym usłyszeliśmy. To było znacznie wcześniej: na długo przed konferencją prasową episkopatu, na długo przed raportem Fundacji „Nie lękajcie się!”, przed Klerem, reportażami w Polsce czy wreszcie skandalami z zagranicy. Może o wiele, wiele wcześniej.

Ale przecież i te skandale, najdawniejsze, które możemy sobie przypomnieć, to niejedyne zło w Kościele. Dodałbym też, że nie pierwsze. Każde zło jest skandalem. Każde ma swoje ofiary, którym należy się szacunek. Będą zatem i siostry zakonne wykorzystywane przez księży, będą seminarzyści, będą w końcu grzechy związane z niesprawiedliwością społeczną – wykorzystywanie ekonomiczne w instytucjach Kościoła, oszustwa finansowe, kolaboracja z władzą wbrew dobru osób, romanse księży, tragedie ich dzieci, tragedie samotnych matek…

I na tym też, niestety, skończyć nie można, bo przecież grzechy Kościoła to nie tylko grzechy jego pasterzy, choć te oczywiście (i słusznie) budzą największe zgorszenie. Ale czy zgorszenia nie budzą również grzechy zdeklarowanych katolików, którzy kradną, szkodzą innym, zabijają (w ilu wojnach domowych uczniowie tego samego Mistrza zabijali się, nierzadko z modlitwą na ustach i przekonaniem, że Bóg błogosławi ich walce)? A ci, którzy wykorzystują pracowników? Ci, którzy krzywdzą dzieci, ci, którzy odbierają innym prawo do życia (ale również ci, którzy „w obronie życia” uciekają się do nielicującej ze szlachetnym celem przemocy i manipulacji emocjami), ci, którzy rozbijają małżeństwa, rodziny? Ci, którzy maltretują zwierzęta, i ci, którzy na tym zarabiają? Ci, którzy niszczą stworzenie… Długo moglibyśmy wymieniać, a i tak do końca (bądźmy realistami) droga daleka.

(...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.

     


zobacz także

Chrystus nikogo siłą nie nawracał

CZY CHRZEŚCIJANIE POWINNI ZACHOWYWAĆ DEKALOG

CZEKAJĄC NA ŻYCIE

Wezwanie do nienawiści

OD BOGA NALEŻY MI SIĘ POCAŁUNEK


komentarze



Facebook