MIŁOSIERDZIE
Dz 2,42-47 / Ps 118 / 1 P 1,3-9 / J 20,19-31

Tomasz Golonka OP

Jezus przychodzi do uczniów mimo drzwi zamkniętych. Przychodzi jak do siebie. Przychodzi jak do swoich. Przychodzi z orędziem pokoju. Pokój jest najlepszym lekarstwem na strach. Nie odwaga. Odwaga idzie w parze ze strachem. Odwaga ze strachem się mocuje. Odwaga jest wzmożeniem. Tak jak wycofaniem jest strach. To, co daje ukojenie, to pokój właśnie.

Pokazuje uczniom ręce i bok i wygłasza swoistą proklamację: „Weźmijcie Ducha Świętego! Którym grzechy odpuścicie, są im odpuszczone, którym zatrzymacie, są im zatrzymane”. Niesłychane! Co za zaszczyt! Co za odpowiedzialność!

Każdy ma tę władzę – odpuszczenia komuś grzechów albo zatrzymania komuś grzechów. Co więcej, my, ludzie, tak właśnie robimy. Albo odpuszczamy, albo zatrzymujemy. Z przerażeniem trzeba stwierdzić, że może nawet częściej nawzajem je sobie zatrzymujemy, niż odpuszczamy. „A nie odpuszczę ci! Do końca ci zatrzymam!”.

Kościół na mocy tych słów ukuł formułę sakramentalnego odpuszczenia grzechów. Szafarz wypowiada rozgrzeszenie w sakramencie pojednania: „I ja odpuszczam tobie grzechy, w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego”. Ciekawe, że Kościół nigdy nie sformułował podobnej maksymy zatrzymania grzechów. Owszem, szafarz czasami nie udziela odpuszczenia grzechów. Czy jest to tożsame z ich zatrzymaniem? Czy w Niedzielę Bożego Miłosierdzia w ogóle można mówić o zatrzymywaniu grzechów?

Kiedy szafarz ich nie odpuszcza, mówi, że robi tak, bo nie może udzielić rozgrzeszenia. Jest ku temu jakaś przeszkoda, nie są spełnione konieczne warunki. Jest uzasadnienie, wszystko się zgadza. Ale tak czy inaczej, zawsze jest to straszne.

Może nie powinno się zatrzymywać grzechów? Może nie powinno się nie dawać rozgrzeszenia? Jeśli ktoś przychodzi do spowiedzi i wyznaje grzechy, to może zawsze powinno się je odpuszczać? Może na tym polega miłosierdzie?

Miłosierdzie to nie wyrównanie, to nie sprawiedliwość. Miłosierdzie to rozdawanie „miarą dobrą, natłoczoną, utrzęsioną”. Miłosierdzie to rozsiewanie ziarna na każdą glebę, drogę, skałę, między ciernie. Miłosierdzie jest niczym niezmąconą hojnością. Jest ryzykiem obfitości.

Jest jeszcze o Tomaszu. Nie tylko, że mu nie zatrzymał. Specjalnie dla niego przyszedł.


Tomasz Golonka OP - ur. 1965, dominikanin, przeor, proboszcz parafii pw. Przemienienia Pańskiego w Katowicach. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

W DUCHU I PRAWDZIE

RADOŚĆ OBDAROWANEGO

Bierzcie i jedzcie

Musicie być mocni

ZŁO DOBREM ZWYCIĘŻAJ


komentarze



Facebook