SPACER Z NIEZNAJOMYM
Dz 2,14.22b-32 / Ps 16 / 1 P 1,17-21 / Łk 24,13-35

Wojciech Czwichocki OP

To był naprawdę zadziwiający początek tygodnia. Wtedy jeszcze nie wiedzieliśmy, że właśnie się zaczyna coś zupełnie nowego. Wracaliśmy po świętach z kompletnym zamętem w głowach. Tyle się wydarzyło, i tak szybko. Nauczyciel ledwo się pojawił w Jerozolimie i już Go nie było. I nic się nie stało z tego, na co czekaliśmy. Chociaż do tego, że się zachowuje i mówi inaczej niż porządny rabbi, zdążył nas już przyzwyczaić. Historie, które opowiadał, zawsze miały zaskakującą puentę. Okazywało się, że kto inny jest tym sprawiedliwym, że co innego jest ważne niż to, co się nam wydawało na początku opowieści. Czasem można było pomyśleć, że zupełnie zmienia Prawo. Ale dać się zabić? To jednak przekraczało nasze nawykłe do niespodzianek oczekiwania.

Wtedy przyłączył się do nas nieznajomy. Chciał, żeby mu wszystko opowiedzieć, bo nic nie wiedział ani o Nauczycielu, ani o pojmaniu, ani o ukrzyżowaniu. Słuchał, naprawdę uważnie nas słuchał. Już to słuchanie powinno dać nam do myślenia. Nic nie robił, a wydobywał z nas nie tylko słowa, ale wszystkie nasze oczekiwania, rozpacz, gdy chowaliśmy Nauczyciela do grobu, niepokój i strach, które poczuliśmy, gdy kobiety opowiedziały, że nie ma Jego ciała. Sam zaczął mówić dopiero wtedy, gdy powiedzieliśmy, że pogrzebaliśmy już wszelką nadzieję. Każde jego słowo było jak odsłanianie kolejnych okien w zaciemnionym pokoju. Jedno za drugim, aż zrobiło się zupełnie jasno. W tej jasności cała historia z Jerozolimy zaczęła się układać w jakąś sensowną całość. Już miał kończyć, ale zrobił się wieczór i namówiliśmy go, żeby został i przenocował z nami.

Podczas kolacji wszystko się wydało. To był On, Nauczyciel. Nikt inny nie powtórzyłby tego sposobu łamania chleba. Jak wtedy, wieczorem, zanim Go aresztowali w gaju oliwnym. I może tak już teraz będzie, że nie powie wszystkiego do końca. Że zamiast tego usiądzie, żebyśmy z Nim usiedli, i połamie chleb przy odsłoniętych oknach. A my odkryjemy w sobie odwagę i sami z siebie, bez żadnego rozkazu, dokończymy tę historię.


Wojciech Czwichocki OP - ur. 1966 w Bydgoszczy, dominikanin. Duszpasterz grupy postakademickiej 3/4, opiekun grupy medytacyjnej. Mieszka we Wrocławiu. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

JESTEM GOŚĆ

PUŁAPKA NAJWAŻNIEJSZEGO

CIĄG DALSZY NASTĄPIŁ

Umowa bez aneksu

OŚWIECONY PRZERYWA MILCZENIE


komentarze



Facebook