Archwium > Numer 560 (04/2020) > Felietony > SIEDZĘ I CZEKAM NA DUSZĘ

SIEDZĘ I CZEKAM NA DUSZĘ

Paulina Wilk

Dziś pierwszy dzień dobrowolnej kwarantanny. Zostaję w domu. Na wszelki wypadek. Tak podpowiada zdrowy – jako tako – rozsądek. Tak radzą eksperci, tak zdecydowali niektórzy bliscy.

Głaszczę psa, słucham Wayne’a Shortera, siekam kapustę i myślę. A raczej rozmyślam. Pozwalam myślom snuć się, bo nagle mam na to czas, za to nie mam dokąd pójść. Nie mogę tych myśli odganiać, wykonywać całej sekwencji działań i gestów, które zwykle pozwalają doskonale zagłuszać głos wewnętrzny. W nagłym zatrzymaniu właśnie to jest najwyraźniejsze: zmiana proporcji między „robię” a „jestem”. Teraz przede wszystkim jestem. A to, co miałam zrobić, może zaczekać. Wcale nie jest takie ważne. Zleciało w dół hierarchii, która nie tyle stanęła na głowie, co odzyskała słuszne proporcje.

Sytuacje skrajne błyskawicznie nadają sprawom i zdarzeniom odpowiednią wagę oraz kształt. To wręcz odprężające – nie musieć teraz wybierać, czego chcę bardziej i co jest naprawdę ważniejsze. Bo wiadomo: życie, zdrowie, woda i jedzenie, sen, kontakt z innymi – choćby zdalny, wydobywający z lęku i izolacji. Cały świat, jeszcze wczoraj skomplikowany i niejednoznaczny, zrobił się dziś czarno-biały. I cichy.

W bezruchu trudniej unikać dużych pytań. O siebie, istnienie, sens i treść. Na razie ten efekt pandemii całkiem mi się podoba. Ileż to razy rzucałam beztrosko: „Co ja bym dała, żeby po prostu pomieszkać w domu, pokrzątać się!”, „Niech się to wszystko zatrzyma, mam dość życia w kołowrotku” albo „Jestem przebodźcowana, niech się wszyscy ode (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Paulina Wilk - pisarka i publicystka, autorka książek "Lalki w ogniu. Opowieści z Indii", "Znaki szczególne" oraz serii bajek o misiu Kazimierzu i nowej opowieści "Pojutrze. O miastach przyszłości". Pisze dla "W drodze", "Przekroju" i "Polityki". Razem z Anną Król i zespołem Fundacji "Kultura nie boli" prowadzi Big Book Cafe i organizuje Big Book Festival. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

BOGINI NA TYGRYSIE

KROMKA Z MASŁEM

DO ŚWIĄTYNI PRZEZ TARG

NIE PATRZĘ NA USTA

ROWERZYSTOM CHCE SIĘ ŻYĆ


komentarze



Facebook